Czytając komentarz pod Rozdziałem 9 uznałam, że muszę was przeprosić i trochę wyjaśnić.
Przepraszam za to, że zaniedbywałam ostatnio tego bloga. Na początku, pisałam systematycznie i starałam się jak najmocniej, ale w moim życiu dużo się zmieniło przez te kilka miesięcy. Wiem, że to nijak mnie tłumaczy, ale przepraszam.
Notki nie były dodawane systematycznie i pewnie osoba, która napisała mi komentarz ma rację, straciłam czytelników. Oczywiście żałuję tego co robiłam z tym blogiem, ale staram się poprawić. Przez ostatnie miesiące nie miałam weny, a to pewnie z przemęczenia i tego, że się poddałam. Nie będę pisać tu co konkretnie się działo, ale mam nadzieję, że ten kto jeszcze czyta mojego bloga, rozumie, że po prostu było mi ciężko.
A co do osoby piszącej komentarz...Dziękuję. Dziękuję za szczerość. Masz rację, czytelnikom należy się wyjaśnienie, a mi przydałby się ktoś kto porządnie mnie kopnie i ruszy do roboty. Więc jeszcze raz dziękuję za szczerą opinie.
Jeśli ktoś jeszcze ma do mnie jakieś sprawy to proszę pisać w komentarzach, a ja na pewno zareaguję i odpisze przy kolejnej notce.
- Shaunee.
Rozdział 10.
Elena na słowa wnuka, uśmiechnęła się do siebie.
- Na jakim jesteście etapie z zespołem? - Mikey zapytał brata, a kobieta skinęła głową, na znak że przyłącza się do pytania.
- Em...No więc, mamy niby jedną piosenkę i...Ray Toro ma grać na gitarze, Matt na perkusji, a ja robię za wokal... - przerwał i spojrzał na babcię, a następnie na brata. - Poza tym nic konkretnego nie ustaliliśmy... - Gerard wyglądał normalnie, ale w jego głosie słychać było lekki smutek.
Przez chwilę, nikt nie powiedział ani słowa. Mikey przyglądał się bratu, a Elena patrzyła w zamyśleniu na coś za oknem.
Gee wiedział, że jeśli babcia nie ruszy ich do pracy to już nic nie będzie w stanie tego zrobić i sprawa zespołu nie wypali.
W pewnym momencie, męczącą ciszę przerwał Mikey.
- Skoro macie już piosenkę, to może zabierzcie się za pisanie następnych... - nabrał powietrza do ust i kontynuował. - Wystarczy, że będziecie mieli ze dwie, trzy kawałki, nagrane jako demo, możecie zgłosić się do której z wytwórni. - chłopak skinął głową. Niby nigdy się nie interesował muzyką w tym kierunku, ale jednak coś tam wiedział.
- Mikey ma rację. To wcale nie jest trudne. A skoro macie już jedną piosenkę, to mogłabym ją chociaż usłyszeć? - kobieta spojrzała na Gerarda z błyskiem w oku.
- Tak babciu, oczywiście...Tylko jest mały problem... - Gerard wzruszył ramionami. - Ray nawet nie widział tej piosenki...
Elena pokręciła głową z dziwnym uśmiechem.
- Więc na co czekacie? Dzwoń po niego i Matta, umówcie się na próbę. Jesteście ZESPOŁEM - podkreśliła te słowo - jeśli sami nie weźmiecie się do roboty, to nic tego za was nie zrobi. - jej głos brzmiał pewnie i mądrze. Way wiedział, że kobieta ma rację.
Nie minęło kilka minut, a chłopaki już byli umówieni na spotkanie u Matta za jakieś pół godziny.
- Babciu, ty oczywiście jedziesz ze mną. - skinął głową Gee i zanim kobieta zdążyła cokolwiek odpowiedzieć do rozmowy wtrącił się Mikey.
- Ymm...Mogę też jechać? Praca nad zespołem, to fajne zajęcie. - uśmiechnął się ironicznie, ale szczerze na co Gerard odpowiedział skinieniem głowy.
Nim się obejrzeli, byli już w samochodzie. Prowadził Mikey.
- Myśleliście nad nazwą? - młodszy brat spojrzał na Gerarda.
- Nie... - mruknął pod nosem.
Chłopak wzruszył ramionami, skręcając w ulicę prowadzącą do domu Pelissiera.
Stanęli pod drzwiami, które momentalnie otworzył Matt.
- Ray już dojeżdża. - powiedział, kiedy goście wchodzili do środka. - Napijecie się czegoś? Pani Eleno?
- Nie dziękuję kochany. - odpowiedziała z uśmiechem na twarzy kobieta, a jej wnukowie pokręcili tylko lekko głowami.
Po chwili do drzwi zapukał Toro. [..]
Wszyscy siedzieli w salonie, patrząc po sobie z głupimi minami. Elena klasnęła w ręce tak gwałtownie, że wszyscy o mało co nie podskoczyli ze strachu.
- No to może do pracy. - uśmiechnęła się szeroko, wstając z wygodnej kanapy.
Na jej słowa, wszyscy automatycznie wstali i ruszyli na strych, na którym znajdowały się instrumenty i cały sprzęt. Po drodze Ray zabrał z przedpokoju swoją gitarę, którą postawił tam, kiedy wchodził do salonu.
Będąc na górze, Gerard i Matt wytłumaczyli Toro, jak grana ma być owa piosenka.
Elena wraz z Mikeyem, przyglądali się im uważnie. Kiedy chłopacy byli gotowi, nareszcie ich instrumenty wydały pierwsze dźwięki.
Tym razem Gee nie miał problemu z wejściem wokalu w odpowiednim momencie. Wszystko poszło tak dobrze, że nikt nie odważyłby się powiedzieć, że grają razem pierwszy raz. Słowa śpiewane przez Gerarda wchodziły w muzykę graną przez Raya i Matta, tak dobrze, że całość brzmiała prawie idealnie.
``This broken city sky
Like butane on my skin
and stolen from my eyes
Hello Angel
Tell me where are you
Tell me where we go from here``
Kończąc kawałek, wszyscy troje spojrzeli na kobietę i chłopaka stojących pod ścianą.
- I jak?
- To jest... - kobieta nie potrafiła znaleźć słów w opisaniu swojego zachwytu. Grali pierwszy raz, a brzmiało to jak coś co mają w sercach. - Cudowne.
- Dziękujemy. - odpowiedział Matt za wszystkich.
- A mnie wydaję się, że czegoś brakuje... - skinął ponuro Gerard.
- Czyli? - uniósł wzrok znad gitary Toro.
- Może tak basu?
4 komentarze:
Nooo, fajnie :) Mam nadzieję, że dużo będzie tych reform zespołu, bo naprawdę się o tym fajnie czyta :)
Sabrina
P.S. I proszę usuń antySPAM
O kurcze! mam nadzieję, że jeszcze bd kontynuowała bloga bo jest niesamowity :) kocham go <3 Żałuję tylko, że dopiero teraz na niego wpadałam :( Ohh mam jednak nadzieję, że bd dalej pisała :) jak coś to napisz mi o nowym rozdziale na moim blogu: wieczni.bloog.pl :)
PS.
Czekam :)
Wpadłam przypadkiem ze strony zapytaj.onet.pl
Przeczytałam wszystkie rozdziały i całkiem fajne. Przydałby się jakiś fajny element zaskoczenia, jakaś śmieszna akcja czy coś. Czekam na więcej. ;D
Dopiero zaczynam z opowiadaniem o MCR, ale zapraszam. :)
my-chem-story.blogspot.com
Dziewczyno, nie poddawaj się i nie przestawaj pisać! Naprawdę świetnie ci idzie i oby tak dalej. Każdy ma lepsze i gorsze dni i czasami można nie mieć weny, ale sama historia Gerarda pokazuje, że jakkolwiek się dzieje, to będzie lepiej :)
Prześlij komentarz