Minął już prawie tydzień, a oni nie ruszyli sprawy zespołu. To było dobijające. Zespół miał tworzyć hity, a jak na razie stworzył jedną piosenkę, której nawet nie nagrali.
Gee uznał, że czas to zmienić. Podniósł swój telefon z łóżka i już chciał wybrać numer Matta, gdy nagle jego telefon zadzwonił. Spojrzał na wyświetlacz - Babcia.
- Tak ? - chłopak odebrał telefon, a na jego twarzy automatycznie pojawił się uśmiech. Elena Lee Rush, była jedną z naprawdę niewielu osób, które potrafiły go zrozumieć.
- Gerry, kochanie. - Gerard słysząc przezwisko, nadane mu przez babcię wiele lat temu, uśmiechnął się do słuchawki jeszcze bardziej. - Co u ciebie ? Dawno nie dzwoniłeś, nawet nie pochwaliłeś się jak zakończenie roku.
- Babciu, przepraszam. Naprawdę byłem strasznie zajęty, ale obiecuję, że się poprawię. Może nawet uda mi się przyjechać do ciebie jakoś... - Mówiąc to, myślał tylko nad tym, czy aby na pewno mu się to uda.
- Gerry, słońce, ja właśnie w tej sprawie. Chcę do ciebie przyjechać. Dziś mam pociąg. Czy to nie będzie problem ?
- Problem ? No coś ty. Będzie mi miło. Wiesz na którą godzinę tu przyjedziesz ? Wyjadę z Mattem po ciebie na stację.
- Sprawiłam sobie ostatnio telefon komórkowy, więc do ciebie zadzwonię. Może tak być ?
- Dobrze, oczywiście. Więc będę czekał.
Kiedy głos w słuchawce zamilknął, połączenie zostało skończone. Przyjazd babci naprawdę bardzo ucieszył Way'a. Dawno jej nie widział, ale mógł mieć pewność, że to niczego nie zmieniło między nimi. Wiedział też, że babcia pomoże mu w sprawach zespołu. Znała się na tym o wiele lepiej niż oni wszyscy razem wzięci. Zawsze pomagała Gerardowi w sprawach tego typu.
Pozostało mu teraz tylko umówić się z Mattem, aby ten mógł później razem z Gee wyjechać po Elene.
Wykręcił jego numer i czekał, aż przyjaciel odbierze telefon.
- Gee ? Co jest ?
- Masz dziś trochę czasu ? Moja babcia przyjeżdża i chciałem, żebyś... - Zanim dokończył głos w słuchawce się odezwał i zrobił to za niego.
- ...Żebym pomógł ci ją odebrać. Jasne, jasne. Nie ma problemu. Powiedz tylko o której.
- No właśnie nie wiem. A mógłbyś teraz do mnie przyjechać i kiedy dostaniemy telefon od razu wyjedziemy...Chyba, że masz inne plany.
- Nie, nie mam. Zaraz będę. Potrzebujesz czegoś, bo muszę zajechać do sklepu ?
- Nie dzięki.
- Dobra, to ja kończę. Na razie.
Kiedy Gee odłożył telefon z powrotem na łóżko, rozejrzał się po pokoju. Westchnął cicho i już wiedział, że czeka go sprzątanie. Co prawda jego babcia, nigdy nie karciła go za to czy sprzątał czy też nie, ale jednak wiedział, że nie będzie mógł jej wpuścić w taki bałagan.
Zabrał się więc do roboty. Ubrania z ziemi, naczynia do umycia [..]. Nienawidził sprzątania, ale kto je lubi. Ledwo zdążył ogarnąć choć trochę mieszkanie, usłyszał, kogoś dobijającego się do drzwi.
Otworzył je i wpuścił do środka Pelissiera.
- Było otwarte, trzeba było wejść.
- Żartujesz sobie ? - Matt poruszył torbami trzymanymi w rękach.
Gee na jego słowa prychnął, najwidoczniej rozbawiony. Matt postawił zakupy na stole w kuchni i zaczął je rozpakowywać.
- Co robisz ? Skoro twoja babcia przyjeżdża, a ty nie kazałeś nic kupić, to znaczy, że masz zamiar karmić ją jedzeniem z fast foodów...Wybacz, ale za bardzo ją lubię, żeby ci na to pozwolić. - Chłopak zaśmiał się wesoło pod nosem, a Gerard tylko wzruszył ramionami. Jego przyjaciel miał rację. Właśnie tak by było.
Podszedł do toreb i zajrzał po kolei w każdą.
- Czyli rozumiem, że wpraszasz się na kolację... - Nie było to pytanie, tylko raczej stwierdzenie. Oboje znali się już tak długo, że wiedzieli dokładnie co drugi w danej chwili najprawdopodobniej zrobi.
- Nie miałem takiego zamiaru, ale skoro ci na tym zależy to czemu nie... - Chłopak ponownie się zaśmiał, nawet nie patrząc na Way'a. - No, ale mógłbyś pomóc mi to rozpakować.
- Tak, już. Wybacz. - Powiedział szybko i zaczął rozpakowywać kolejne torby.
[..] Kiedy wszystko było na swoim miejscu, Gee rozejrzał się po mieszkaniu. Kiedy zobaczył to Matt, odezwał się bez wahania.
- Zapomniałeś trochę tu wywietrzyć. Palisz, a wiesz, że akurat tego twoja babcia nie pochwali.
- Ku*wa. - Burknął pod nosem i od razu podbiegł do okna, po czym otworzył je na całą szerokość. Później kolejne i jeszcze jedno. - Zapomniałem o czymś jeszcze ? - Spojrzał na przyjaciela.
Pelissier rozejrzał się po domu.
- Myślę, że już wszystko dobrze.
[..]
Po chwili zadzwonił telefon. Gee wiedział kto dzwoni, dlatego momentalnie podbiegł do telefonu. [..]
Kiedy skończył rozmowę, spojrzał na przyjaciela.
- Zbieramy się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz