- Zaraz powinni być. Babcia mówiła, że już dojeżdżają.
Kiedy dojechali na przystanek, Gee spojrzał na rozkład jazdy.
Matt skinął głową. Podeszli do odpowiedniego peronu.
Nie pozostawało im nic innego, jak czekać na pociąg.
Minęło może kilka minut, kiedy oboje usłyszeli głos nadjeżdżającego pociągu. Gerard wychylił lekko głowę z peronu i zobaczył jadącą maszynę. Kiedy pociąg stanął, a drzwi otworzyły się ludzie zaczęli się przepychać, aby wysiąść z niego jak najszybciej. Chłopak był pewny, że jego babcia wyjdzie ostatnia. Nigdy nie lubiła wciskać się w tłum, pełen spoconych ludzi.
Miał rację. Jego babcia wyszła z pociągu na samym końcu. Obok niej szedł wyskoki, uśmiechnięty mężczyzna, który trzymał jedną z jej toreb. Way od razu podbiegł do niej i rzucił jej się nie szyję.
- Babciu ! - Krzyknął, tuląc się do kobiety. - Cieszę się, że jesteś.
- Ja też Gerry. Też się cieszę, że cię widzę. - Poklepała go po plecach, po czym wypuściła go z uścisku i skierowała się w stronę Matta. - Czy mnie oczy nie mylą, czy to mały Pelissier ? Chodź, że tutaj. - Kiedy Matt podszedł do niej, Elena od razu go przytuliła. Kiedy już przywitała się z chłopakami, odwróciła się do mężczyzny, który ciągle stał przy nich. - Dziękuję Robercie. - Wzięła od niego swoją torbę, po czym zwracając się do chłopaków, przedstawiła go. - To Robert. Pomógł mi trochę z bagażem.
Gee podbiegł do babci, zabrał od niej torbę po czym uśmiechnął się do mężczyzny.
- Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co. To dla mnie drobiazg. A teraz przepraszam, ale muszę już uciekać. - Robert uśmiechnął się do nich na pożegnanie po czym zniknął na stacji.
Elena rozejrzała się po peronie.
- Gdzie jest mój Mikey ? - Uniosła brwi patrząc na Gerarda.
- On jeszcze nie wie, że przyjechałaś. Zaprosimy go do mnie wieczorem. - Odparł szybko Way.
- Trzymam cię za słowo Gerry. - Po tym zdaniu, wszyscy troje ruszyli w stronę wyjścia. [..]
W drodze do domu, Gee zastanawiał się jak powiedzieć babci o zespole i o tym, że potrzebują jej pomocy. Zawsze rozmawiał z nią bez problemu, ale teraz, ta sprawa jakoś dziwnie go blokowała. Może to dlatego, że Elena już od dawna mówiła mu o muzyce, ale on nie chciał słuchać...
Kiedy dotarli na miejsce Way szybko wyskoczył z samochodu i zabrał z bagażnika torby. Matt pomógł Elenie wysiąść po czym ruszył z nią na górę odwracając się przez ramie do Gerarda.
- Pomóc ci z tymi torbami?
- Nie, nie trzeba.
Stanęli pod drzwiami. Chłopak zaczął szukać klucza po kieszeniach, a kiedy już go znalazł, otworzył drzwi i wpuścił kobietę pierwszą.
Elena weszła wolnym krokiem do mieszkania, delikatnie się rozglądając.
- Całkiem czysto tu masz, a to do ciebie nie podobne Gerry... - Spojrzała na niego i zaśmiała się pod nosem. Gee wzruszył tylko ramionami, z lekko zawstydzonym uśmiechem.
Postawił torby pod ścianą w pokoju. Podszedł do babci i mocno ją przytulił.
- Tęskniłem.
- Ja też Gerry, ja też.
Po chwili odezwał się Matt.
- Daj babci się rozgościć, a ty chodź ze mną do kuchni. Trzeba zrobić coś do jedzenia. - Way skinął głową i ruszył za Pelissierem do kuchni.
- Co proponujesz robić?
- Czy ja wiem... - Wzruszył ramionami chłopak. - Może, em, co twoja babcia lubi? - Uniósł brwi ku górze z pytającym wyrazem twarzy.
- Yy...Babciu Na Co Masz Ochotę? - Krzyknął Gerard.
- Nie jestem bardzo głodna, więc kanapka i herbata starczy. - Usłyszeli głos babci z drugiego pokoju.
- Więc robimy kanapki. - Uśmiechnął się Pelissier.
Przez chwilę, nie odzywali się ani słowem. Gee wstawiał wodę na herbatę, a Mett smarował czymś chleb. Po chwili Way odezwał się.
- Chcę powiedzieć babci o zespole... - Powiedział szybko, zbyt szybko, ale przyjaciel najwyraźniej go zrozumiał.
- Też o tym myślałem. - Skinął głową nie odrywając wzroku od kanapek.
- Myślę, że babcia ruszy nas trochę do roboty, bo sami najwyraźniej się do tego nie palimy. - Mówił Gerard, szukając czegoś w półce.
- Chcesz jej powiedzieć teraz?
- Nie wiem. Może poczekam do jutra...
Cała ich rozmowa była prawie szeptem. Nie patrzyli na siebie, ale znali się tak dobrze, że przecież i tak wiedzieli jakie miny robi w danym momencie drugi.
Gee zalał herbaty wodą po czym postawił je na tacy, obok zrobionych już przez Matta kanapek.
- Masz rację, poczekaj z tym do jutra. - Chłopak skinął głową.
Gerard wziął tacę i ruszył do pokoju, w którym już czekała Elena. Widząc ją od razu się uśmiechnął.
- Proszę bardzo. Smacznego. - Postawił tacę na stole, a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Dzwoniliście do Mikey'a? - Elena uniosła brwi ku górze, spoglądając a to na jednego, a to na drugiego.
- Kurcze. - Burknął pod nosem Way. - Już dzwonię. - Pokiwał głową po czym wyjął z torby leżącej w korytarzu telefon. [..]
Kiedy wrócił do pokoju, babcia rozmawiała o czymś z Mattem, ale kiedy zobaczyli Way'a, rozmowa nagle ucichła. "Tajemnice...No Extra" - pomyślał Gee.
- Mikey już jedzie. - Powiedział wolno, oddzielając każdy wyraz od siebie. Patrzył przy tym na nich badawczo, ale babcia tylko się zaśmiała i poklepała kanapę obok siebie, na znak, aby Gerard usiadł koło niej.
Chłopak posłusznie usiadł obok babci i spojrzał na Matta.
- Jedz Gerry. - Elena podsunęła do niego talerz z kanapkami, na co on lekko się uśmiechnął i wziął jedną z kanapek. [..]
Nie minęło pół godziny, kiedy nagle drzwi otworzyły się i do mieszkania wszedł Mikey - młodszy brat Gerarda.
- Powinieneś nauczyć się pukać. - Powiedział smętnym tonem Gee.
- Powinieneś nauczyć się zamykać drzwi. - Zaśmiał się pod nosem Mikey po czym szybkim krokiem podszedł do babci i rzucił jej się na szyję. - Babciu! Tak się cieszę, że jesteś.
- Miło mi cię widzieć kochany. - Elena poklepała go po plecach, po czym przesunęła się kawałek, aby chłopak usiadł koło niej na kanapie.
Przez chwilę wszyscy rozmawiali praktycznie o niczym. Były to rozmowy typu "Co u ciebie?", "Jak w szkole?", "Zdałeś?" i tym podobne, ale kiedy Elena wszystko już na takie tematy wiedziała i zaległa niezręczna cisza, Mikey zwrócił się do Gerarda z pytaniem.
- Byłeś w sprawie kreskówki?
- Jakiej kreskówki? - Babcia od razu odwróciła się do chłopaka.
- Chciałem sprzedać swoją kreskówkę stacji telewizyjnej... - Jego głos wydawał się normalny, ale on w środku był wkurzony i smutny jednocześnie. Nie kupili jego kreskówki. Wolałby o tym nie mówić, ale wiedział, że ciekawość wszystkich dookoła mu na to nie pozwoli.
- I jak? Kupili? - Elena uniosła brwi ku górze. Wszyscy przy stole spojrzeli na niego ciekawskimi spojrzeniami.
- Nie. - Way odpowiedział szybkim i obojętnym głosem.
- Dlaczego, przecież była dobra? - Mikey wydawał się zdziwionym.
- Była zbyt podobna do ich starej kreskówki. - Jego głos się nie zmieniał, ale w środku się gotował.
- Nic się nie stało. Może innym razem. - Elena po tych słowach przytuliła go mocno do siebie, poklepując chłopaka po plechach.
- Może innym... - Powtórzył cicho Gee, ale wiedział, że nawet nie będzie próbował...Nie teraz...
1 komentarz:
Przeczytałam wszystkie rozdziały, i gdzieś już to czytałam, ale na pewno nie na Twoim wcześniejszym blogu. Jednak, że jest o Gerardzie to go poczytam ; )
Prześlij komentarz