czwartek, 10 maja 2012

Rozdział 3.

Grając jedną z melodii zespołu Queen, poczuł, że to właśnie z tym ma być związana jego przyszłość. Poczuł, że to właśnie na tym powinien się skupić, że to tym powinien się teraz zająć.
Kiedy był mały kochał grać, śpiewać, ale z czasem chęć do tego minęła. Zaczął zajmować się innym rodzajem sztuki - malowaniem. Skupił się na swoich obrazach, rysunkach, a muzyka została gdzieś z boku. Teraz wiedział, że zrobił błąd.
Po chwili odłożył instrument, a w głowie miał tylko jedną myśl. A właściwie marzenie. Wiedział, że klapa z kreskówką, nie była przypadkowa. Wyszedł z opuszczonego budynku i ruszył w stronę domu przyjaciela. 
Po jakiś czasie stał już pod domem swojego przyjaciela Matta Pelissiera. Zapukał pośpiesznie do drzwi, które po chwili otworzył Matt. Gerard wręcz wepchnął się do środka.
- Załóżmy zespół.
Bezpośredniość chłopaka zdziwiła Matta, ale na jego słowa uśmiechnął się. Był perkusistą od wielu lat. Cały czas doskonalił swój talent do gry. Cieszyły go słowa przyjaciela.
- Skąd ta zmiana?  Jak dobrze pamiętam, dostawałeś nerwicy, kiedy twoja babcia chciała cię przekonać do gry na gitarze, a teraz chcesz założyć ze mną zespół?
- Wszystko się zmieniło. Nie kupili mojej kreskówki, bo uznali, że jest zbyt podobna do kreskówki, którą puszczali na antenie jakiś czas temu. Dziś grałem pierwszy raz od kiedy zająłem się sztuką i teraz wiem, że to chcę robić.
- Stary, tylko na to czekałem. - Matt klepnął Gerard po plecach z szerokim uśmiechem na twarzy.
Chęć do stworzenia zespołu przez Matta ucieszyła go. Miał przeczucie, że warto się tym zająć.
- Będę grać na gitarze, ty na perkusji...
- I ty będziesz śpiewał. - Przerwał mu Matt.
- Tak.
Skinął głową po czym dodał
- Więc trzeba to uczcić. - Gee zaśmiał się wesoło, spoglądając na przyjaciela.
- I to jest dobra uwaga. - Powiedział to, biorąc z wieszaka kurtkę oraz klucz.
Wyszli na zewnątrz. Matt zamknął drzwi na klucz po czym ruszyli z Gerardem w stronę pobliskiego baru.
Szli w milczeniu z uśmiechami na twarzach. Każdy miał w głowie te same myśli na temat właśnie powstałego zespołu. Nagle milczenie przerwał głos Gee.
- Myślisz, że to wyjdzie?
Przyjaciele spojrzeli po sobie. Żaden nie mógł być pewny czy wyjdzie, czy warto, ale każdy mógł mieć nadzieję. To właśnie liczyło się najbardziej. Wiara czyni cuda.
- Myślę, że to zależy od nas, od naszych chęci. - Oboje uśmiechnęli się do siebie.
Nagle w głowie Gerarda pojawiło się pełno pomysłów na piosenki, nazwę zespołu...Nie mógł uwierzyć w to co się właśnie stało. Tak nagle. Dopiero co skończył szkołę artystyczną. Miał zamiar skupić się na kreskówkach. Nic z tego jednak nie wyszło. A pomyśleć, że do niczego nie doszłoby gdyby nie to, że nie kupili praw na jego pracę. Czuł gdzieś w głębi duszy, że to właśnie tego potrzebował. Wiedział, że nie pożałuje swojej decyzji, swojego wyboru...

Brak komentarzy: